Skip to main content

Pamiętaj o tym, co ważne

Kuba i Maciek przyjaźnili się chyba od zawsze. Mieszkali niedaleko, chodzili do jednak klasy, wspólnie grali w piłkę i biegali na harcerskie zbiórki. Wspólnie wyjechali też na wakacje do dziadków Kuby, którzy mieszkali w małej wiosce wtulonej w górską dolinkę. Z okien domu dziadków widać było odległe szczyty, które już od pierwszego dnia wołały chłopców na wspaniałą przygodę.
– Plecaki spakowane, trasa wybrana, ruszamy! – zawołał szczęśliwy Maciek wybiegając z domku niemalże wprost na górski szlak.
– Macie wszystko chłopcy? – dopytywał dziadek – kompas, coś od deszczu, telefony?
– Mamy wszystko, nic się nie martw dziadku – zapewnił Kuba machając na pożegnanie mapą. Potrafimy spakować plecak i poradzić sobie w lesie, nie martwcie się, wrócimy późnym popołudniem. (więcej…)

Ptak i ryba

Przelatując nad jeziorem ptak dostrzegł pływające w nim ryby. „Ach gdybym tylko mógł być jedną z nich. Pływać wolnym od zmartwień o kawałek bezpiecznego lądu na którym można spokojnie złożyć skrzydła i odpocząć. Nie martwić się burzą i wiatrem. Mieć swoje stałe miejsce na świecie. Cały dzień spędzać w odmętach pięknego błękitu.”

Jedna z ryb wynurzając się na chwilkę nad taflę wody dostrzegła kołującego nad jeziorem ptaka. „A jakże mu zazdroszczę. Wiele bym oddała za skrzydła. Móc polecieć dokądkolwiek, nie musieć ciągle unikać większych drapieżników. Mieć przed sobą nieograniczoną przestrzeń zamiast wytyczonej niezmiennymi brzegami tafli wody. Wolny w bezkresnym błękicie nieba”.

Kłamstwo

– Dziadku co to jest kłamstwo? – zapytał mały chłopczyk.

Starszy pan pochylił głowę i zamyślił się na kilka chwil.

– Wiesz są takie małe muszki, muszki owocówki. Kiedy taka mała muszka usiądzie na owocu, stara się zjeść kawałeczek. Muszka jest maleńka, dlatego i dziurka, którą robi w owocu także jest maleńka. Jednak z powodu tej dziurki owoc zaczyna się szybko psuć. Jeśli dziurek będzie więcej, owoc nie będzie się już nadawał do zjedzenia.

Kłamstwo to właśnie taka maleńka muszka, która robi dziurkę w twoim charakterze. Im więcej razy skłamiesz, tym więcej będzie mniejszych bądź większych otworów, a musisz wiedzieć mój mały, że dla człowieka jest to równie niebezpieczne jak dla owocu. Przez takie dziury odpływa od człowieka zaufanie, a kiedy otworki zrobią się duże odejdą przez nie przyjaciele.

 

 

Gawęda - stara-wierzba

Stara wierzba

Stara wierzba rosła w sercu lasu od setek lat. Mądra, cierpliwa zawsze służyła mieszkańcom lasu dobrą radą. Małe zwierzątka przychodziły tu jak na odwiedziny do ukochanej babci. Siadały wokół starego pnia i wraz z szumem wiatru w konarach wsłuchiwały się w baśnie z odległej przeszłości. Opowiadanie starej wierzby zawsze pełne były dobra, odwagi, honoru i miłości do drugiego stworzenia.

Dorosłe zwierzęta często przychodziły do starej wierzby prosić o radę, czy też rozwiązanie waśni i sporów, a ona zawsze z cierpliwością słuchała swoich dzieci i doradzała z mądrością wypływającą z setek lat. Koło pnia starej wierzby nierzadko można było spotkać nawet ludzi. Ci, choć nie znali pradawnego języka lasu, wiedzieli, że kiedy człowiek skłoni głowę na miękkim mchu rosnącym dokoła drzewa, we śnie dostrzeże rozwiązanie nawet najtrudniejszego problemu, który go trapi. I tak wierzba służyła przez setki lat wszystkim, którzy chcieli jej słuchać, aż do pewnego dnia, kiedy to chciwość przysłoniła mądrość.

Wraz z upływem lat ludzie coraz mniej dowierzali opowiadaniom babć i dziadków, jakoby stara wierzba przemawiała do nich we śnie i pomagała w kłopotach. Ludzie coraz rzadziej odwiedzali staruszkę, a wokół jej pnia z czasem gromadziły się już tylko zwierzęta. W wiosce, rozciągającej się nieopodal lasu, pozostała już tylko stara legenda o skarbie, który spoczywa wewnątrz starej wierzby. Po kilku pokoleniach ludzie całkowicie zapomnieli o mądrości wierzby, a skarb kojarzył im się już tylko ze złotem, srebrem i szlachetnymi kamieniami.

Skuszeni tą wizją ludzie któregoś dnia sięgnęli po narzędzia i poszli poszukać bogactwa. Najpierw kopali długo pod stareńką wierzbą szukając zakopanych tam skrzyń. Kiedy nic nie znaleźli chwycili za siekiery i kilkoma uderzeniami wyrąbali potężną dziurę w pniu drzewa. Kiedy i tam nie znaleźli upragnionych skarbów, wrócili do domów przeklinając głupie legendy. Ból, który ludzie zadali drzewu był ogromny, ale nie aż tak, jak smutek, który je ogarnął. Po kilku tygodniach stara wierzba uschła i zamilkła na wieki, nie chciała bowiem patrzeć na świat który zupełnie oślepł i nie dostrzega już tego, co naprawdę ważne i wartościowe.